Uczestnicy „Sanatorium miłości 8”
Nowe odcinki „Sanatorium miłości” TVP pokazuje w niedzielne wieczory. Przed nami już tylko dwa epizody. Finał „SM” telewizyjna „Jedynka” pokaże 10 maja. Uczestnicy 8. edycji projektu zadbali o to, by dostarczyć odbiorcom wielu emocji. Już na samym początku jeden z kuracjuszy – Mike – okazywał zainteresowanie Ewie. Finalnie kobieta odrzuciła jednak jego zaloty, skupiając swoją uwagę na innych mężczyznach.
Post on Instagram
Mike z „Sanatorium miłości” podczas turnusu dał się poznać jako wrażliwy i skryty mężczyzna. W jednym z epizodów nie krył smutku po tym, jak usłyszał z ust Teresy wierszyk na swój temat.
Post on Instagram
Niewiele mówił jednak o swojej historii. Teraz – w rozmowie z Telewizją Polską – ujawnił, jak naprawdę ma na imię. Okazuje się bowiem, że za zmianą kryje się pewna historia.
Mike z „Sanatorium miłości 8”
Mike z „Sanatorium miłości 8” to w rzeczywistości… Stanisław! W wywiadzie dla TVP uczestnik 8. edycji show opowiedział, dlaczego zdecydował się zaingerować.
To imię nigdy mi się nie podobało. Kiedy mieszkałem w Belgii, sprawiało ono ludziom sporo trudności – nie potrafili ani poprawnie go wymówić, ani zapamiętać. Dlatego postanowiłem je zmienić i złożyłem w tej sprawie odpowiednie dokumenty w urzędzie.
Co ciekawe, oficjalnie Mike to wciąż Stanisław. Nie doszło bowiem do ukończenia procedury:
„Procedura wciąż jednak nie została zakończona. Mimo to od trzydziestu lat wszyscy zwracają się do mnie Mike”.
Czy to właśnie Mike zostanie „królem turnusu” 8. edycji „Sanatorium miłości”? Tego widzowie Telewizji Polskiej dowiedzą się za kilka tygodni.
- TVP oficjalnie ogłosiła ws. prowadzącego „Jeden z dziesięciu”. Lawina komentarzy
- „Splątane losy” nową propozycją TVP. Kiedy i gdzie oglądać nowe odcinki?
- TVP nadała specjalny komunikat od Lipowskiej. Pojawi się w nowych odcinkach „Mjm”?
- Tak Manowska zachowuje się poza kamerami. Uczestniczka „Sanatorium miłości” sporo ujawniła
- Lilla z „Sanatorium miłości” zabrała głos ws. zachowania Barbary. Mówi wprost. „Ma szczęście, że…”
