Daniel Olbrychski w 11. sezonie „Rancza”
Na początku czerwca ruszyły zdjęcia do 11. sezonu „Rancza”. Ta wiadomość wywołała duże poruszenie wśród fanów oraz spore zainteresowanie w mediach. Producent serialu, Maciej Strzembosz, w programie „19:30”, zapowiedział, że do obsady dołączy Daniel Olbrychski.
Tak jak kiedyś Leona Niemczyka zastąpił Franciszek Pieczka, tak teraz zastąpi go Daniel Olbrychski — powiedział.
Ta wypowiedź wywołała ogromne emocje wśród fanów serialu, którym nie spodobało się, że zmarłego Franciszka Pieczkę zastąpi inny aktor. Wtedy głos zabrał reżyser „Rancza”, Wojciech Adamczyk, który uspokoił zaniepokojonych widzów, zapewniając, że żaden z nieżyjących już aktorów nie zostanie zastąpiony kimś innym.
Drodzy Ranczersi! Obiecałem kiedyś, że w nowym "Ranczu" nie będziemy zastępować Wspaniałych Kolegów Aktorów, którzy zakończyli swoją ziemską wędrówkę. I słowa danego dotrzymuję, możecie mi wierzyć! Z ranczerskim pozdrowieniem! – napisał w mediach społecznościowych.
„Ranczo 11”. Kogo zagra Daniel Olbrychski?
Po niefortunnym doborze słów Strzembosza i fali krytyki, głos zabrał również Daniel Olbrychski. W rozmowie z „Faktem” nie ukrywał, że o internetowym hejcie dowiedział się dopiero od dziennikarki. – O hejcie dowiedziałem się od pani. Nie zaglądam do internetu. Na spotkaniach z widownią, których ostatnio sporo w związku z wydaniem książki „Dary losu”, którą napisałem razem z żoną, gdy mówię, że dołączam do obsady „Rancza” słyszę gromkie brawa – podkreślił.
Olbrychski przyznaje, że nie jest to dla niego nowa sytuacja. – Hejt wobec mnie nie jest niczym nowym. Gdy Jerzy Hoffman ogłosił, że mam grać Kmicica, reakcją była nienawiść co najmniej 90 proc. populacji. (...) A skończyło się trwającą do dziś chyba 100 proc. akceptacją. Może więc ten hejt nieźle wróży? – zauważył z dystansem.
Wielu widzów zastanawiało się, czy aktor zastąpi uwielbianego przez publiczność Franciszka Pieczkę. Producent serialu, Maciej Strzembosz, tłumaczył, że Olbrychski wypełni pewną lukę, ale nie będzie to dosłowne zastępstwo. Sam aktor rozwiał wątpliwości:
Pojawię się jako kuzyn Japyczów, czyli będzie to Ignac Japycz. To będzie zupełnie nowa postać.
Gra w serialu „Ranczo” jest dla niego zaszczytem
Olbrychski nie kryje, że jest wielkim fanem „Rancza”. - Myślę, że mógłbym wygrać każdy konkurs wiedzy o „Ranczu”. Oglądałem wszystkie 103 odcinki i oglądam je do dziś. Jeśli mam wolny wieczór, bardzo często oglądamy z żoną powtórki, bo lepiej nam się do snu potem przygotować. To dla mnie serial absolutnie wyjątkowy. Powiedziałem kiedyś, że od czasu „Wesela” Wyspiańskiego nikt tak nie opowiedział o Polsce. A nawet zrobił to szerzej. „Wesele” trwa dwie godziny, a tutaj mamy ponad sto odcinków, w których pokazana jest cała Polska - jej śmieszność, mądrość, wady, zalety, wzruszenia i marzenia – mówił. Aktor podkreśla, że grę w „Ranczu” traktuje jako ogromny zaszczyt.
Nie zastanawiałem się ani chwili. Od razu powiedziałem żonie, że nieważne nawet, jak zagram, ale sam fakt, że mogę pojawić się w tym serialu, jest dla mnie zaszczytem. To, że tam wejdę, będzie moim znakiem, jak kocham to całe „Ranczo”. Nie tylko jako widz ich kocham, ale że chcę z nimi tych kilka dni zdjęciowych spędzić razem. To dla mnie ogromne, wzruszające wyróżnienie, które mnie spotkało już w dosyć późnym wieku. A czuję się jak młody debiutant. Piękne to naprawdę jest.
Olbrychski zdradza, że zdjęcia do serialu rozpocznie już na początku lipca. - Z Drohiczyna do Jeruzala, który gra Wilkowyje, będę przyjeżdżał z wakacji, co jest absolutnym wyjątkiem, bo ja w lipcu i sierpniu odmawiam wszelkich propozycji, a tutaj jednak będę przyjeżdżał pokornie na plan prosto z wakacyjnego domu – wyjaśnił.
- Zmiany w obsadzie „Rancza”. „Teraz zastąpi go Daniel Olbrychski”
- Beata Tyszkiewicz od lat nie wychodzi z domu. Olbrychski zdradza, jak dziś żyje aktorka
- Wieści w sprawie Daniela Olbrychskiego nadeszły znienacka. Sytuacja ciągle nie jest jasna
- Żona Olbrychskiego dała Julii Wieniawie zaskakującą radę. Padło nazwisko Szapołowskiej
- Daniel Olbrychski przeżył koszmar w tramwaju. "Nie będziemy jechać z tym..."
