Czym jest szerszeń azjatycki?
Termin „szerszeń azjatycki” zdominował polskie media w połowie października, kiedy to w Wielkiej Wsi pod Krakowem znaleziono gniazdo szerszenia żółtonogiego, określanego również właśnie w ten sposób. To jednoznacznie potwierdziło, że gatunek inwazyjny, który jeszcze w poprzednich latach był dokumentowany m.in. we Francji, Czechach, Niemczech i Wielkiej Brytanii, zawędrował do Polski.
Dr Radomir Jaskuła, entomolog z Uniwersytetu Łódzkiego, w rozmowie z RMF FM wyjaśnił, że pod terminem „szerszeń azjatycki” kryją się tak naprawdę trzy gatunki, które z Azji zawędrowały i zadomowiły się w Europie. Są to kolejno: szerszeń żółtonogi (Vespa velutina), szerszeń wschodni (Vespa orientalis) i szerszeń dwubarwny (Vespa bicolor).
Na świecie występują 22 gatunki szerszeni, a ich większość można obserwować w Azji. Największym przedstawicielem rodzaju Vespa, a więc i największym szerszeniem jest Vespa mandarinia, zwany szerszeniem azjatyckim lub też szerszeniem olbrzymim.
Vespa mandarinia w Polsce? „Raczej wątpliwe”
Odkryte w Polsce gniazdo gatunku Vespa velutina zrodziło pytania o to, czy inne gatunki szerszeni również mogą zawędrować z Azji do naszego kraju. Szczególny lęk budzi scenariusz zadomowienia się Vespa mandarinia, znanego jako najbardziej jadowitego owada na świecie – jest agresywniejszy niż inne osy i zgodnie ze statystykami, zabija rocznie około 40 osób w samej Japonii. Użądlenia w przypadku ludzi z alergią zwykle kończą się śmiercią, choć zdarzają się też przypadki zgonów u nie-alergików. Vespa mandarinia stanowi też ogromne zagrożenie dla pszczół miodnych. Szacuje się, że grupa złożona z kilkudziesięciu osobników może wybić rój złożony z kilkudziesięciu tysięcy owadów.
Dr Radomir Jaskuła, zoolog i specjalista w dziedzinie inwazyjnych gatunków owadów, w rozmowie z RMF FM przyznał, że szansa na rozprzestrzenienie się w Polsce największego spośród szerszeni „jest taka sama, jak w przypadku tysięcy innych gatunków owadów na stałe żyjących w Azji, a których nie ma Europie”.
Gatunek może być zawleczony przypadkowo, raczej wątpliwe, by sam był w stanie się rozprzestrzenić aż tak bardzo na zachód. Nawet jednak jeśli zostałby zawleczony, to i tak zawsze skuteczna kolonizacja nowego obszaru nie jest taka oczywista.
Ekspert dodał, że musiałoby dojść do wielu zawleczeń lub też musiałoby wydarzyć się to z osobnikami zdolnymi rozmnażać się w nowym obszarze (zapłodniona królowa lub osobniki obu płci zawleczone w tym samym czasie i miejscu). Przypomniał również, że w rzeczywistości do Europy i Polski zawleka się setki gatunków owadów rocznie, ale tylko niewielki procent jest zdolny do przetrwania i kolonizacji.
Konsultacja: dr Radomir Jaskuła, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego

