Od ballady country do rockowego klasyka
„In-A-Gadda-Da-Vida” pojawiła się na albumie Iron Butterfly wydanym 14 czerwca 1968 roku. Utwór, który miał być pierwotnie spokojną, półtoraminutową balladą country, przeszedł niezwykłą metamorfozę. Inspiracją do powstania charakterystycznych partii organowych była przeszłość ojca Douga Ingle’a jako organisty kościelnego.
Przypadek, który przeszedł do historii
Tytuł utworu to efekt nieporozumienia – Bushy, słysząc niewyraźnie mówiącego Ingle’a po wypiciu sporej ilości wina, zapisał na serwetce fonetycznie to, co usłyszał: „In-a-Gadda-Da-Vida”. „Zapytałem go, co zrobił, gdy grał powolną balladę. Trudno było go zrozumieć, bo był tak pijany. Więc zapisałem to dokładnie tak, jak brzmiało – ‘In-a-Gadda-Da-Vida’. Miało być ‘In the Garden of Eden’” – wspominał Bushy.
Ponad 17 minut muzycznej rewolucji
Ostateczna wersja utworu powstała podczas jednej sesji nagraniowej i rozrosła się do ponad 17 minut, wypełnionych solówkami gitarowymi, organowymi oraz legendarnym, ponad dwuminutowym solo perkusyjnym. Basista Lee Dorman tłumaczył: „Musieliśmy ciągle zmieniać aranżacje, bo każdy miał swoje solo. W końcu, przy siedemnastu minutach, musieliśmy powiedzieć: ‘Kończymy to’”.
Utwór w październiku 1968 roku dotarł do 30. miejsca na liście Billboard Hot 100, a magazyn Ultimate Classic Rock uznał albumową wersję za jedną z najlepszych długich piosenek rockowych wszech czasów. Redakcja nie szczędziła jednak słów krytyki wobec skróconej edycji: „Jeśli nie słyszeliście wersji albumowej, naprawdę wiele tracicie”.
Ze względu na długość, „In-A-Gadda-Da-Vida” została na potrzeby radia skrócona do niecałych trzech minut, co według wielu krytyków było jednym z najgorszych przypadków „okaleczenia” utworu.
- Stworzył go Bob Dylan, ale to inny zespół podbił nim świat. Tajemnica przeboju z 1968 roku
- Podjęła nagłą decyzję i rezygnuje z nazwiska. Gwiazda ogłasza wielki powrót
- Wtargnęli do ogrodu Micka Jaggera i zaczęli tańczyć. Tak powstał ten kultowy hit
- Uważany za „najlepszy rockowy album wszech czasów”. Aż trudno uwierzyć, gdzie go nagrano
- Napisali ten hit w 12 minut. Przebój z 1956 roku stał się największym sukcesem Elvisa Presleya

