Bo nadal igra ze śmiercią i wciąż dodaje nowe filmy na swoim kanale na YouTube. Ten, w którym udokumentował swój wyjątkowo nieszczęśliwy i szczęśliwy zarazem (bo mężczyźnie ostatecznie nic się nie stało) skok, zobaczyło już ponad 2,5 miliona osób. YouTuber cudem uniknął poważnego wypadku, spadając zaledwie kilka centymetrów obok skały „El Morro” w Crystal Cove w południowej Kalifornii.
Musicie przyznać, że wyglądało to groźnie…
Internauci komentują jego skok krótko i zwięźle, nawiązując do nazwy klifu – „moron” (czyli „idiota”). YouTubera nic to nie nauczyło, bo kontynuuje swoje niebezpieczne popisy i nadal dzieli się nimi ze swoimi widzami. Zobaczcie jego inne nagrania. Co o tym myślicie? Czy to jeszcze odwaga, czy już głupota?
Czytaj dalej:
- Dopiero co Netflix dodał go do biblioteki, a już jest w TOP3! To jeden z największych kinowych hitów ubiegłego roku
- Netflix usuwa kilkadziesiąt filmów z biblioteki. Obejrzysz je tylko do końca października
- W 1954 roku Clint Eastwood nie dostał roli i napisał ten list. Przepraszał w nim, że był... tak fatalny!
- W 1987 r. Bill Murray zagrał w tym filmie. Po zakończeniu zdjęć nie chciał o nim rozmawiać!
- Miażdżące recenzje i... podium na Netflixie! Ten zapomniany film z 2009 roku nagle stał się hitem